23:17

WRAP-UP/STYCZEŃ I TBR/LUTY 2017

WRAP-UP/STYCZEŃ I TBR/LUTY 2017
Hejo! Dzisiaj przychodzę do was z podsumowaniem czytelniczym stycznia, który był dosyć dobrym miesiącem w tej kwestii dla mnie. W tym poście przedstawie wam również książki, które planuje przeczytać  w lutym, więc zacznijmy.

WRAP-UP STYCZEŃ

W styczniu przeczytałem 6 książek!! Tyle właściwie planowałem przeczytać i do tego przeczytałem każdą książkę z mojego TBR oprócz Szklanego Miecza. I żadna powieść mnie nie zawiodła i była naprawdę dobra.

1. A Court of Thorns and Roses by Sarah J. Maas- Wreszcie przeczytałem drugą serie mojej ukochanej autorki i szczerze to po przeczytaniu miałem takie uczucie, że nie jest to tak dobre jak bym chciał, ale jak przemyślałem wszystko to uznałem, że jest to naprawdę wspaniałe. Recenzja jest już na blogu, więc zapraszam

2. A Court of Mist and Fury by Sarah J. Maas-  Po przeczytaniu tej książki doszedłem do takiego momentu w swoim życiu, że nie mam żadnych innych książek Sary J. Maas do przeczytaniu. Ale było warto. W tej książce się tyle dzieje, że ja po prostu nie mogę uwierzyć. A teraz czekam na premierę trzeciego tomu, który będzie miała 2 maja!!!!!! Recenzja również jest już na blogu, zapraszam.

3. Więzień Labiryntu by James Dashner- Do przeczytania tej książki już od dawien dawna namawiała mnie moja koleżanka Kinga (pozdrawiam :-D), więc się w końcu za nią zabrałem i naprawdę mi się podobała ta powieść. Recenzja jest już na blogu, więc zapraszam.

4. Próby Ognia by James Dashner- Za drugi tom tej trylogii zabrałem się od razu po skończeniu pierwszego. I muszę przyznać, że spodobał mi się tak samo jak tom pierwszy. Nie ma tutaj tego, że drugi tom okazuje się najsłabszy z całej trylogii tylko jest on na tym samym poziomie.

5. Lek na Śmierć by James Dashner- Trzeci tom zacząłem czytać od razu po skończeniu drugiego. Tak mnie ta trylogia wciągnęła! I trzeci tom wydaję mi się, że był "najgorszy" z całej trylogii lecz bardzo polubiłem zakończenie i to jak autor to zakończenie poprowadził. Lecz reszta książki za bardzo kojarzy mi się z innymi ostatnimi tomami dystopii.

6. Ed Sheeran: A Visual Journey by Ed Sheeran and Phillip Butah- Ja nie jestem jakimś wielkim fanem Eda, ale bardzo lubię jego twórczość, więc uznałem, że przeczytam jego książkę. A zwłaszcza, że była za jednego funta!!!! Podobała mi się ta pozycja i w szczególności podobały mi się ilustracje autorstwa Phillipa Butaha.

TBR LUTY

W lutym planuje przeczytać 4 książki czyli takie moje minimum. W tym miesiącu muszę się dużo uczyć do moich egzaminów, więc nie planuje czytać mnóstwo książek. Ale przejdźmy już do listy.

1. Carve the Mark by Veronica Roth- O tej książce myślałem tak, że sobie ją kupie gdzieś w lutym lub w marcu bo jakoś tak mi na niej bardzo nie zależało. Ale kiedy raz za nim poszedłem do szkoły i wszedłem do księgarni i zobaczyłem ją w twardej okładce za pół ceny to tylko wziąłem do ręki i zapłaciłem. Mam nadzieje, że mi się ona spodoba, gdyż mój kolega mówi, że jest ona genialna.

2. Glass Sword by Victoria Aveyard- Pierwszy tom tej serii przeczytałem jakiś rok temu i się długo zbierałem by przeczytać ten. Miałem go nawet w TBR na styczeń, ale nie wyszło, więc będę przekładał tę książkę dopóki jej nie przeczytam :-D.  I w lutym również wychodzi trzeci tom tej serii, lecz pewnie go nie kupie od razu bo jakoś mi się nie śpieszy xD.

3. Behawiorysta by Remigiusz Mróz- O tym autorze chyba każdy już słyszał w Polsce. Dla mnie będzie to pierwsze spotkanie z królem polskiego kryminału. Wybrałem Behawiorystę, gdyż ma on chyba najciekawszą fabułę dla mnie.

4. The Diary of a Young Girl by Anna Frank- Klasyk?? Co?? A tak. Te książkę zacząłem czytać w poprzednim roku jakoś w okolicach kwietnia lub maja lecz jej nie skończyłem. Jakoś nie mogłem w tę książkę się wbić i skończyłem jakoś w połowie. Zamierzam tym razem przeczytać całość od początku.

To by było moje podsumowanie stycznia i plany na luty. Napiszcie co przeczytaliście w ubiegłym miesiącu lub czy czytaliście jakąś książkę z moich list.
To wszystko na ten post. Do kolejnego. BYE

09:28

[#43] Recenzja "Więzień Labiryntu" by James Dashner

[#43] Recenzja "Więzień Labiryntu" by James Dashner

Tytuł: Więzień Labiryntu (Trylogia Więzień Labiryntu #1)

Tytuł Oryginalny: The Maze Runner (The Maze Runner trilogy #1)
Autor: James Dashner
Liczba Stron:
Wydawnictwo: Papierowy Księżyc

MOJA OCENA
>>>>>8/10<<<<<

Zacznijmy od fabuły, która jest naprawdę oryginalna i wciągająca. Czasami nie mogłem się oderwać od tej książki ponieważ chciałem wiedzieć co się zaraz stanie. Jest tutaj mnóstwo detali, które mają potem znaczenie dla dalszego rozwoju historii.
Dashner również świetnie się spisał w stworzeniu slangu używanego w Strefie. Jest to chwytliwy i można się od niego uzależnić i zacząć używać go w realu (potwierdzone info xD)

Co do bohaterów to większość polubiłem:Thomas, Teresa, Newt i Minho, oni wszyscy są spoko. Lecz do gustu nieprzypadli mi np. Alby lub Gally. Ich nie polubiłem praktycznie od samego początku.
A i jeszcze Buldożercy! Byli oni naprawdę dziwnie opisani i często miałem problem z wizualizowaniem ich sobie. Mimo tego pióra Jamesa Dashnera jest lekkie i dosyć przyjemne, ale nie jakieś wybitne czy specjalne.

Klimat tej książki jest naprawdę super. Jest on bardzo, bardzo tajemniczy i na każdym kroku napotykamy więcej pytań niż odpowiedzi. I właściwie dopiero na samym końcu dowiadujemy się większości rzeczy, lecz wciąż wszystkie wątki nie zostają rozwiązane.
Muszę wspomnieć, że kilka rzeczy przewidziałem i trochę mi to psuło lekturę lecz nie przewidziałem aż tak dużo żeby powiedzieć, że nie była ta powieść zaskakująca. Zdarzało się, że czytałem jedno zdanie kilka razy bo nie mogłem uwierzyć w to co się wydarzyło.

"Więzień Labiryntu" jest naprawdę dobrym początkiem trylogii (w czasie publikacji już przeczytałem ostatni tom) i oczywiście polecam wszystkim, którzy szukają dobrej powieści dystopijnej.
To by było wszystko w tym poście. Do kolejnego. BYE

09:01

[#42] Recenzja "A Court of Mist and Fury" by Sarah J. Maas

[#42] Recenzja "A Court of Mist and Fury" by Sarah J. Maas
                             

Tytuł: A Court of Mist and Fury
Tytuł Polski: Dwór Mgieł i Furii
Autor: Sarah J. Maas
Liczba Stron: 626
Wydawnictwo: Bloomsbury
Wydawnictwo Polskie: Uroboros

MOJA OCENA
                           >>>>>10/10<<<<<

Ci co czytają mojego bloga od dłuższego czasu wiedzą już, że Sarah J. Maas jest moją ulubioną autorką. Więc nie zdziwi tych osób fakt, że POKOCHAŁEM DWÓR MGIEŁ I FURII.
Jest to oczywiście kontynuacja bardzo dobrego Dworu Cierni i Róż. Jednak druga część podobała mi się o wiele, wiele bardziej. To wszystko co się tam dzieje jest po prostu niemożliwe!!!!!!

Zacznijmy od bohaterów. Szczerze to Tamlina jakoś tak bardzo nie polubiłem w ACOTAR, ale tutaj to już przesada! Nie nawidzę tego drania!!! No i Lucien. Co ty gościu odwalasz? Niech on lepiej się weźmie w garść.
U Feyre'y widać wielki postęp. Jak ją lubiłem w ACOTAR to teraz ją naprawdę uwielbiam.
Rhys, Rhys, Rhys, Rhys. Jeden chyba z moich ulubionych bohaterów. To jakie miał podejście do Feyre'y i to jak się kłócili ze sobą. OMG!! I oczywiście, że ich shipuje ze sobą.
Amren, Mor, Cassian i Azriel. Skład na równi z tym ze Szklanego Tronu. Oni wszyscy razem są niesamowici. Do tego chciałbym dostać o nich jakieś nowelki, Wiemy przecież, że Sarah jakieś opowiadania piszę do tej serii, ale nie wiemy o kim. Najbardziej bym chciał takie o Azrielu.

To co mi się w tym tomie podobało bardziej niż w pierwszym to to, że poznajemy więcej świata. Dowiadujemy się jak to wszystko działa i zwiedzamy różne miejsca. Dowiadujemy się więcej o przeszłości różnych bohaterów. I to jak wszystko zostało przedstawione jest niesamowite i to kolejny Sarah J. Maas udowodniła, że jest genialna i niezastąpiona.

W tej książce nie zabraknie również zwrotów akcji. Może i nie ma ich mnóstwo, ale jest ich wystarczająco na tyle, żeby odebrało nam mowę i żebyśmy się tylko patrzyli osłupiali w strony. Na zakończeniu prawie się popłakałem i dalej nie mogę uwierzyć w to co autorka zrobiła. Albo ta informacja na samym końcu. Jeżeli ktoś czytał to chodzi mi o to co powiedział w ostatnim/przedostatnim rozdziałem Rhys. WTF Ale jednak skojarzyło mi się to zakończenie z zakończeniem z Empire of Storms.

Kolejnym plusem tej powieści jest to, że ma niesamowity humor. Jest tego tutaj tak dużo, że często mi się zdarzało odłożyć książkę na chwilę żeby się pośmiać. Boże, mam nadzieję, że będzie tego więcej w trzeciej część (WYCHODZI JUŻ DRUGIEGO MAJA!!!!).
Jeszcze szybko wspomnę o scenach dla dorosłych, które pojawiają się w tej książce. Jeżeli ktoś nie lubi takich rzecz to mogą być dla niego małym problemem, ale jeśli komuś to nie przeszkadza to powiem, że nie są one też jakoś beznadziejnie napisane, tylko tak, że nie wzbudza dziwnych i zmieszanych uczuć.

ACOMAF to była niesamowita przygoda. Pełna akcji i wzruszeń i genialnych bohaterów. Polecam każdemu tak jak każdą inną książkę Sary J. Maas.
Na dzisiaj to już wszystko. Do kolejnego posta. BYE


06:21

[#41] Recenzja "A Court Of Thorns And Roses" by Sarah J. Maas

[#41] Recenzja "A Court Of Thorns And Roses" by Sarah J. Maas
Tytuł: A Court Of Thorns And Roses (A Court of Thorns And Roses #1)
Tytuł Polski: Dwór Cierni i Róż (Dwór Cierni i Róż #1)
Autor: Sarah J. Maas
Liczba Stron: 419
Wydawnictwo: Bloomsbury
Wydawnictwo Polskie: Uroboros 


MOJA OCENA
>>>>>9/10<<<<<

Jak pewnie większość z was już wie, Sarah J. Maas jest autorką mojej ulubionej serii na świeci pod tytułem "Szklany Tron" dlatego też byłem strasznie podekscytowany na lekturę tej książki. I co o niej myślę?

Jest to opowiedzenie na nowo baśni o Pięknej i Bestii i ten pomysł jest naprawdę bardzo, bardzo fajny i ciekawy. Lecz z tym też miałem pewien problem. Ta książka jest skupiona na romansie. Mi nigdy romans, który jest dobrze napisany w książce nie przeszkadza. I tutaj jest on świetnie przedstawiony tylko, że dla mnie było tego za dużo. Ja wiem, że to tak powinno być, ale w pierwszej połowie książki było dla mnie osobiście tego trochę za dużo. W drugiej połowie, która podobała mi się bardziej (lecz pierwsza wcale nie była zła) jest go już o mniej i było także więcej akcji.

Bohaterowie, którzy zostali wykreowani przez Sare J. Maas byli naprawdę świetnie przedstawieni. Główna bohaterka Feyre jest naprawdę niesamowita i przypomina mi bardzo Katniss z Igrzysk Śmierci, gdyż też musi dbać o swoją rodzinę. Elain polubiłem. Była bardzo słodką osóbką.  Nesta na początku nie przypadła mi do gustu lecz potem zmieniłem o niej zdanie. Ale jakoś wciąż nie lubię ojca dziewczyn. Niby wydaję się miły, lecz coś mi z nim nie gra.
Co do nieśmiertelnych postaci to sam Tamlin był bardzo przyjemną postacią, lecz i tak shipowałem główną bohaterkę od samego początku z Lucianem. Był on najlepszą męską postacią do końca książki.
Polubiłem także Alis, która kojarzy mi się tak trochę z Molly Wesley z Harry'ego Pottera, gdyż była taką bardzo troszczącą się o bliskich osobą.
Jeszcze muszę wspomnieć o Rhys, który na samym początku strasznie mnie irytował, lecz jednocześnie zaintrygował. Potem to już uznałem, że jest na tym samym poziomie co Lucian.

Sarah J. Maas jest mistrzynią kreowania światów. Ten ze Szklanego Tronu pokochałem, a ten z ACOTAR bardzo i to bardzo polubiłem. Podzielnie świata na zwykłych ludzi i Faerie i świat Faerie na dwory. To jest genialne. Było trochę słabo z tym, że w tej części nie poznajemy tego wszystkiego tak dokładnie. Większość miejsc jest tylko wspominana, lecz mamy doczynienia z kilkoma stworami z tego świata.

Jak już wcześnie wspomniałem, druga połowa książki podobała mi się bardziej ze względu, że więcej się dzieje. Jest jeden moment, na którym się prawie popłakałem. Jest mnóstwo momentów, które zapierają dech w piersiach i są również dosyć brutalne momenty, które naprawdę...oooo. Były przerażające, ale jednocześnie satysfakcjonujące (co jest ze mną nie tak xD).

Dwór Cierni i Róż bardzo mi się podobał, lecz nie podobał mi się tak bardzo jakbym chciał. Lecz wszyscy mówią, że drugi tom jest o wiele lepszy. W czasie pisania tego postu jestem w trakcie czytania ACOMAF i muszę się zgodzić z tą kwestią.
Lecz dzisiaj to by było już wszystko ode mnie. Do kolejnego postu. BYE 

03:17

[#40] Recenzja "A Monster Calls" by Patrick Ness

[#40] Recenzja "A Monster Calls" by Patrick Ness
Tytuł: A Monster Calls
Tytuł Polski: Siedem Minut Po Północy
Autor: Patrick Ness
Liczba Stron: 215
Wydawnictwo: Walker Books Ltd
Wydawnictwo Polskie: Papierowy Księżyc


MOJA OCENA

>>>>>9/10<<<<<

Do Conora, siedem minut po północy przyszedł potwór. I tak się to wszystko zaczyna.

Moim zdaniem tylko tyle powinniście wiedzieć zanim zabierzecie się za tę książkę. Inne opisy są zbędne.
"Siedem Minut Po Północy" to naprawdę piękna i wzruszająca książka, z którą według mnie każdy powinien przeczytać.

Nie było to moje pierwsze spotkanie z Patrickiem Nessem. Jak może wiecie jego inna powieść "The Rest of Us Just Live Here" nie przypadła mi za bardzo do gustu. Wtedy także uznałem, że styl pisarski autora jest przeciętny.
Lecz tutaj Patrick Ness kompletnie mnie zaskoczył. Jego styl jest całkowicie inny i jednocześnie pasujący do tego typu powieści. Tego się na prawdę nie spodziewałem i teraz mam ochotę, żeby przeczytać także inne książki tego autora. 
Tę książkę czytało mi się bardzo szybko. Zacząłem ją wieczorem i po 100 stronach wiedziałem, że mogę ją przeczytać za jednym zamachem, ale postanowiłem, że zostawię sobie te kolejne sto parę stron na jutro.

Historia sama w sobie jest wspaniała. Nie wiem nawet jak to wszystko opisać. Niby jest to książka dla młodszych odbiorców, ale myślę, że każdy mógłby się czegoś z tej książki nauczyć. Niektórzy powiedzą, że przesłanie z jest dla dzieci. Może i jest, może nie jest, ale za to jest bardzo i to bardzo ważne. 
Poza głównym wątkiem z potworem, mamy także wątek znęcania się uczniów nad innymi uczniami w szkole. Ma się to także w duży sposób to głównego przesłania powieści.

Wszystkie postacie były genialnie wykreowane. Od głównego bohatera, któremu współczułem, ale jednocześnie czułem, że mógłbym się z nim zaprzyjaźnić poprzez jego rodzinę i niektórych uczniów w szkole na potworze kończąc. Muszę tutaj wspomnieć również o jednym z chłopaków, którzy dokuczali Conorowi, a mowa tutaj o Harrym. Ta postać jest naprawdę interesująca i szczerze to do końca nie mogę jej rozgryźć. Jego postępowania i stosunek w jakim podochodził do Conora. Po prostu nie potrafię rozpracować Harry'ego.

Chciałbym jeszcze wspomnieć o pięknych ilustracjach Jima Kaya. Dodają one wspaniałego klimatu do całej historii i są one po prostu przepiękne.
Oczywiście, muszę wspomnieć tutaj także o Siobhan Dowd ponieważ to na podstawie jej pomysłu powstała ta powieść. Na samym początku Patrick Ness mówi, że chciał napisać książkę, która spodobała by się samej Siobhan i to był jego jedyny punkt docelowy.

"A Monster Calls" to pięknie napisana książka z równie piękną (może nawet piękniejszą) historią. Jest do zdecydowanie jedna z moich ulubionych książek mojego życia i będę do niej wracał nie raz. Jeszcze chcę tutaj oficjalnie powiedzieć, że ta powieść to jedna z najlepszych książek jakie przeczytałem w 2016 roku. Nie ma jej na liście najlepszych, gdyż wtedy nie byłem tego pewien, lecz teraz jestem i to w stu procentach.
Już się nie mogę doczekać, żeby zobaczyć ekranizacje z Lewisem MacDougallem w roli głównej.
To by było wszystko na dzisiaj. Do kolejnego posta. BYE
Copyright © 2016 My books, my world , Blogger